sobota, 3 grudnia 2016

Kiepska ze mnie krawcowa..

.. ale będę się uczyć dalej, w ramach wspólnego szycia na blogu DIY.
Maszynę posiadam, to trzeba ją jakoś wykorzystywać, 
a nie tylko do kartek, skracania spodni, czy rozprutych szwów.
Tak oto powstała misia dla mojej księżniczki.
Długa jest historia jej powstawania.
Najpierw wybór materiału, miała być bawełna, bo lepiej się zszywa.
Muszę się z tym zgodzić, bo ja wybrałam sobie sztruks.
Przecież nie będę kupowała nowej,  kiedy w szafach tyle rzeczy do wykorzystania.
jednak ładnej bawełny jak na zawołanie :(
Na dodatek jakiś pieron rozciągliwy, ale za to piękny pistacjowy kolorek.
Oj, źle się go zszywało, porażka.
Obecna misia ma drugą głowę, bo pierwsza to o jakieś straszydło wyszło.
Trochę jakby do lemura podobne. Zdjęcie dalej w poście.
Każdy się bał, więc trzeba było zrobić nową głowę. 
Pod wstążką ukryty jest szew.
Oczy i buzia to filc przyszyty ręcznie .
Serduszko przyszyłam ściegiem ozdobnym, tylko jak pisałam, 
pieroński sztruks się rozciągał i wyszło jak wyszło.
No, ale imię to też mój debiut. Krzywy jak diabli, ale jest :)
A no i jeszcze brakło mi materiału na łapki, bo misia jest szyta z nogawek.
Musiałam doszyć kawałki na końcach.
Ale za to z tego efektu jestem zadowolona, kolejny ścieg wykorzystany :)


W łapkach u swojej pańci :) 



A teraz etapy powstawania misi :)


wystające łapki


doszyte końcówki


no i tutaj zaczynają się horrory z przyszywaniem,
ta buzia jest przerażająca



taki potworek powstał


powstaje nowa głowa, musiałam uszyć troszkę większą, 
żeby można było nałożyć na tę brzydulę


no i misia po liftingu :)

Jupi, ale jestem dumna, grunt to się nie poddawać.


Banerek do Akademii szycia 


Dziękuję za odwiedziny i komentarze :)
Cieszę się, że mnie odwiedzacie.
Pozdrawiam was serdecznie i życzę miłej niedzieli,   :*


 

27 komentarzy:

  1. Tino! Misiek pierwsza klasa, Fakt że ta pierwsza główka trochę nie udana, Ale ta druga jest super ,Oj Wnusia pewnie Uradowana - Pozdrawiam Gorąco

    OdpowiedzUsuń
  2. Miś jest super. Nie rezygnuj z maszyny! Ćwicz :) Ja też tak zaczynałam i jest coraz lepiej. Zobacz jakie lalki potrafię uszyć :) A przecież maszyna był dla mnie istnym postrachem rodem z piekieł :) Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale sobie poradziłaś, misia przesłodka! Nie lubię szyć, więc mnie już po pierwszym niepowodzeniu szlag by trafił i pizgłabym w kąt;)
    Pozdrawiam ciepluteńko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, misia wyszła wspaniale i mnie się podoba:-)
    Jak zrobiłam pierwszą zabawkę na szydełku, to w domu z trzy dni się śmiali,a moja córa i tak wszędzie chodziła z tym brzydactwem:-D
    Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj wcale nie kiepska skoro potrafiłaś naprawić swój błąd.
    Mnie się misio podoba:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na debiut, misio wyszedł wspaniale. Ja, krawcowa z wykształcenia, nie podejmuję się szycia maskotek- nie mam cierpliwości, a o prawdziwą bawełnę ciężko- już lepiej z płótna sztywnego. Kochana, szacun, że się zmagałaś ze sztruksem, jest niewdzięczny w precyzyjnym szyciu i się ślizga... Serdeczności życzę :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie to mistrzostwo świata, bo ja tylko guzik umiem przyszyć :(
    A miś taki słodziak :) A takie domowe to najfajniejsze , bo nikt takiego mnie ma. Trzymam kciuki za kolejne szyjątka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tinko, nigdy bym nie powiedziała, że to debiut. Misiula jest prześliczna.
    Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No kochana w szoku jestem💐
    Misia cud miód

    OdpowiedzUsuń
  10. W końcu liczy się efekt końcowy a ten jest świetny misia wyszła prześlicznie i królewna zadowolona a to jest najważniejsze. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Misiunia fajnie się prezentuje Tatiano :))) Tym bardziej podziwiam szycie, bo ja nie mam maszyny i nawet nie chcę mieć, bo para z nas byłaby raczej kiepska, szycie nigdy nie było moją mocna stroną :)
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. super! ja potrafię szyć tylko po prostej ;)
    miś szyty z miłością i dlatego najpiękniejszy nawet bez liftingu :*

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo dziękuje za udział w AKADEMII miś fantastyczny :) - dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  14. Tatianko, pierwsze koty za płoty ;)
    Teraz będzie już tylko lepiej i piękniej!
    A misiaczek i tak jest uroczy, a Właścicielka przeszczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak dla mnie super, ale ja się nie znam:-)Musze lecieć sprawdzić ten kurs wspólnego szycia, bo chętnie bym się nauczyła, tylko obawiam się, że w tej materii jestem niewyuczalna:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miś jest śliczny i wcale nie jesteś kiepska, tylko brak Ci wprawy, a to osiągniesz tylko przez ćwiczenia;)
    moje pierwsze prace były o wiele gorsze, a i teraz przytrafi mi sie coś zepsuć:)
    pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za dalszą naukę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miś jest przeuroczy :-)

    Miałam kiedyś zryw na szycie maskotek, tyle że moje były szyte bez użycia maszyny. Możesz je zobaczyć tutaj - pluszaki-poduszaki.blogspot.com - misia też tam znajdziesz.

    OdpowiedzUsuń
  18. No kochana,ale misio,rewelacyjny !!!
    Masz talent do szycia,u mnie też maszyna jest,ale tylko jest hihi
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  19. Masz rację -grunt to się nie poddawać! Miśka w końcowej wersji wygląda bardzo sympatycznie:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Genialny jest Twój misiaczek, słodziutki i to bardzo. Cieplutko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Ważne jest żeby się nie poddawać (dzięki uporowi nauczyłam się dobrze szyć) a jak coś nie wyjdzie to można poprawić albo ,,zamaskować,,.
    Świetnie sobie z misiem poradziłaś ... jest milutki, słodziutki, uroczy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Słodki i prześliczny misiaczek!

    OdpowiedzUsuń