Zawzięłam się na to szycie u Reni. Nie poddaję się i działam dalej.
Tym razem tematem było podwijanie.
Podwijać to najlepiej umiem jak skracam spodnie mężulkowi:)
Przynajmniej obie strony są zadowolone.
Renia zaproponowała wspólne uszycie organizera.
Powiem szczerze, że miałam wielkie obawy.
Czytałam tekst kilkanaście razy, ciężko było.
Za każdym razem rozumiałam kawałek, jak sobie wszystko na sucho testowałam.
Dobrze też, że posiłkowałam się Renulkowymi zdjęciami.
I małymi kroczkami udało się. Mam taką nadzieję.
Najpierw wielki strach ile materiału kupić, więc rozrysowałam sobie na kartce poszczególne elementy, a potem już poszło. Pokroiłam, pozszywałam, popodwijałam i oto jest
ORGANIZER.
Organizer, który obiecałam mojej starszej córci, bo skarpetek u niej co niemiara.
Jeszcze z pięć takich pojemników, by się przydało :)
Po co jej tyle skarpetek??
Z tylko częścią skarpetek, powrzucałam kilka do sesji :)
Tutaj w trakcie szycia.
Ponieważ muszę wyjechać, postanowiłam połączyć dwie zabawy razem.
Mój organizer posyłam na zabawę
do Reni
Dziękuję za odwiedziny i komentarze:)